Czy wszystko rozgrywa się w myślach? - Wspólnota Przymierze w Białymstoku
17440
post-template-default,single,single-post,postid-17440,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-12.1,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-4.11.1,vc_responsive

Czy wszystko rozgrywa się w myślach?

Czy wszystko rozgrywa się w myślach?

Czy zauważyłeś, jak wiele zależy od naszych myśli? Jak wiele walk i bojów, toczy się, na poziomie umysłowym? Jak, to właśnie z myśli, pod ich wpływem rodzą się nasze pragnienia, które pchną nas w określonym kierunku?

Właściwie, można powiedzieć, że wszystko zaczyna się od myśli, czy to nasze wygrane, czy to upadki, wszystko ma swój początek w naszym umyśle. Może powiesz, cóż w tym odkrywczego? Przecież wiadomo. A może nie raz, nie zdajesz sobie sprawy, że tak się właśnie dzieje. Może swoich późniejszych upadków, czy potknięć, nie kojarzysz wcale z tym, co krótszą lub dłuższą chwilę temu, było w Twojej głowie? O czym myślałeś, na jakie rozmyślanie sobie pozwoliłeś.

Czy wszystkie swoje myśli, kierujesz ku Bogu? Wszystko oddajesz Mu z ufnością, czy jest to dobre, czy złe? Czy Cię to raduje, przynosi pokój, czy Cię to martwi, przygnębia, po prostu boli? Czy może najpierw, w swoim umyśle, wszystko analizujesz po swojemu. Zastanawiasz się, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej. Niejednokrotnie roztrząsasz swoje zranienie. Trzymasz. Można powiedzieć, wręcz rozkoszujesz się nim, zadręczasz. Nie oddajesz tego Panu. Myślisz, myślisz, myślisz. A wraz z myślami przychodzą do Ciebie poruszenia zarówno dobre, jak i złe. Gubisz się, co pochodzi od dobrego, a co od złego. Przecież nie robisz nic niewłaściwego. Musisz przemyśleć swoje, czy innych postępowanie, słowa, gesty. To nie grzech…

Tak, to jeszcze nie grzech. Tylko spójrz. Spróbuj przypomnieć sobie, ostatnią taką sytuację. Kiedy ostatnio miałeś takie myśli i ku czemu Cię to prowadziło. Co stało się, kiedy znów, tak po ludzku nie zapanowałeś nad swoimi myślami, zapomniałeś udać się z tym, w pierwszej kolejności do Pana, nie oddałeś Mu tego, zanim zaczęło Cię to, pchnąć ku czemuś.

Czy zrodziło to w Twoim sercu pokój? Czy zrodziło to miłość, radość, zapewnienie, że będzie dobrze?

Czy może wręcz odwrotnie? Zrodziło frustrację, lęk, brak miłości do bliźniego, może nawet nienawiść? Zaczęło Cię to przygniatać, zacząłeś mieć myśli pełne niepokoju, zmartwień, złych przeczuć, narzekania.

Właśnie.

Martwię się tym, że…

Tak bardzo boli mnie, że on/ona…

Nie wiem, co będzie…

Kiedy ja się tym nie zajmę, nie zatroszczę się o to, to nic z tego nie będzie…

Zraniło mnie to…

Już nigdy nie będzie dobrze…

Dlaczego mi się to przydarza…

Dlaczego on/ona jest taki…

Nie lubię go/ nie lubię jej/ nie lubię i nie zniosę tego…

Znasz to? Zna to, chyba każdy z nas. Nie zawsze, a na pewno nie zawsze w porę, zauważamy, że wypełniamy się śmiercią. Tak, śmiercią! Skoro myślenie o tym, co Boże, prowadzi nas ku Życiu, to myślenie o tym, co ziemskie, co podsuwa nam szatan, prowadzi nas do śmierci.

Jeśli są w naszym umyśle puste miejsca, jeśli jest wolna, niczym niezajęta przestrzeń, to jest ktoś, kto bardzo chętnie i bardzo szybko zainteresuje się tym. Kto przepełni nasze myślenie tym, co negatywne, co nas przygniata, spośród czego, coraz trudniej dostrzec światło. Posłuży się przy tym, negatywnymi sytuacjami i wydarzeniami z naszego życia. Jeśli zostaliśmy uzdrowieni na ciele, czy duszy, a nie nauczymy się zapełniać pustki Bożymi sprawami i Bożym myśleniem, to „choroba” szybko powróci, niejednokrotnie ze zwielokrotnioną siłą. Jeśli chcesz zmienić swoje postępowanie, a nie zmienisz swojego myślenia, jeśli pozostawisz w swoim umyśle puste miejsca, może się nie udać. Zaryzykuję stwierdzenie, że po prostu Ci się nie uda.

Zacznijmy wybierać odpowiednie myśli. Nie chodzi tu, o obecnie lansowaną kontrolę swojego umysłu ale o pozytywną postawę w każdej sytuacji. Cokolwiek mi się przydarza, bez różnicy, jacy ludzie stają na mojej drodze, czy są dla mnie mili, uczciwi wobec mnie, czy mnie ranią – we wszystkim, cokolwiek daje mi Pan, zdajmy się na Jego Świętą wolę. Bądźmy gotowi, przyjmować Bożą wolę dla naszego życia, jakakolwiek by ona była. To z naszych myśli, biorą się nasze uczucia i odczucia, a z nich nasze działanie.

Zwróćmy większą uwagę na to, o czym i w jaki sposób myślimy. Ku czemu, pchną nas nasze myśli. Spróbujmy, coraz częściej, z większą starannością i uwagą dobierać to, co pojawia się w naszym umyśle. Nie rozmyślajmy o rzeczach, czysto przyziemnych, jeśli nie ma takiej potrzeby. Nie roztrząsajmy swego zranienia, które niszczy naszą miłość do drugiego człowieka, a w konsekwencji, może nas z niej ogołocić. Spróbujmy wyzbyć się złych przeczuć oraz złych myśli, przeświadczenia, że musimy wszystko zrozumieć, wszystko analizować, wszystko wiedzieć. Nie pozostawiajmy jednak, tam wolnej przestrzeni. Zapełnijmy to rozmyślaniem o Panu. O tym, jak bardzo nas kocha. O Jego wspaniałościach, o Jego dobroci. O tym, jak wiele dobra zdziałał w nas i innych ludziach. Ukochajmy Jego słowo i wprowadzajmy je w swoje życie. Uczmy się, życia Nim i z Nim w codzienności, a wtedy to właśnie On wypełni nas i nasze myślenie, całym sobą. Oddawajmy Mu i to do Niego zwracajmy się z każdym zranieniem, z każdym bólem i lękiem. To właśnie do Niego wołajmy, ilekroć w naszym umyśle pojawią się złe myśli oraz złe przeczucia. Za każdym razem, ilekroć będzie chciał zagnieździć się tam egoizm, brak miłości, brak przebaczenia, użalanie się nad sobą, pycha. Ilekroć będzie chciała, zagnieździć się tam śmierć!

„W Tobie więc, Panie Boże, pokładam całą moją nadzieję, w Tobie moja ucieczka, w Tobie składam każde moje cierpienie i mękę, bo wszystko, co dostrzegam poza Tobą, jest nędzne i nietrwałe (…) Wszystko, co wydaje się prowadzić do pokoju i szczęścia, jest bez Ciebie niczym i nic naprawdę szczęścia nie daje. Bo celem wszelkiego dobra i wzniosłością życia, i głębią mowy Ty jesteś i w Tobie nad wszystko mieć można nadzieję, to największa pociecha Twoich sług.” (O naśladowaniu Chrystusa, Rozdział LIX)

Tekst napisany pod wpływem lektury książki „Bitwa o umysł”. Jeśli zauważasz, jak wiele rozgrywa się na poziomie Twoich myśli i chciałbyś bardziej poznać ten mechanizm, to serdecznie polecam Ci tę książkę.