Tak do końca, czy tylko trochę - Wspólnota Przymierze w Białymstoku
17532
post-template-default,single,single-post,postid-17532,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-12.1,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-4.11.1,vc_responsive

Tak do końca, czy tylko trochę

Tak do końca, czy tylko trochę

Na pewnym etapie swojego życia duchowego, na pewno zdarzyło Ci się, powiedzieć już Panu swoje TAK. Tak, dla przyszłości zgodnej z Jego wolą. Tak, dla Jego kontroli i opieki nad Twoim życiem. Tak, dla Jego panowania i prowadzenia. Tak, dla Jego miłości. Może nawet, powiedziałeś już, swoje Fiat, jak Maryja, godząc się na Jego świętą wolę, na cierpienie czy chorobę. Na wszystko, co dla Ciebie przygotował. Na wszystko, co uznał dla Ciebie za najlepsze i najpotrzebniejsze. Co uznał za potrzebne dla zbawienia Twego, czy Twoich bliskich.

Jak jest z tym wszystkim, kiedy faktycznie przychodzi próba? Kiedy rzeczywiście stajesz przed momentem weryfikacji, czy Twoje TAK, jest na poważnie. Jak reagujesz? Może w sposób, w jaki reaguje wielu z nas- uciekasz. Czy nie jest tak, że trudno przyjmować Ci to z pokorą i cierpliwością? Może przede wszystkim z wiarą. Czy w takich momentach, nie okazuje się przypadkiem, że nasza wiara jest wielkości ziarna piasku?

Gdy wszystko się w miarę układa. Gdy są sprzyjające warunki. Kiedy jeszcze oprzeć to wszystko na miłych uczuciach i odczuciach, to wtedy bardzo łatwo, powiedzieć nam TAK. Kiedy stoisz przed Panem i aktualnie wszystko jest dobrze. Może dodatkowo poruszyło Cię piękne nabożeństwo, gra diakonii muzycznej bardzo Cię nastroiła i wręcz krzyczysz! Krzyczysz całym sobą. Tak, tak Panie! To ja, Twój wierny sługa! Kieruj, prowadź, oddaję Ci się, rób co chcesz. Jestem gotów! Tym razem już na pewno, tym razem ja tak do końca, ja już na zawsze… Doświadcz mnie, wypal. Za słowami pieśni: „tak mnie skrusz, tak mnie złam”.

A On, faktycznie to zrobi. Chce skruszyć naszą pychę i wybiera do tego sposoby, które dla nas, po ludzku, niekoniecznie są zrozumiałe. Kiedy ma do tego nasze TAK, chce to robić. Chce kruszyć i łamać, chce nas zmieniać i prowadzić do Zbawienia. Czy jesteś na to gotowy?

Pewnego dnia, przychodzi to BUM. Całkiem niespodziewanie i nieoczekiwanie, spada coś na Ciebie. Nawet nie spodziewałeś się tego, nawet nie wiesz, kiedy i jak. Nic nie rozumiesz. Niby zgłaszasz swą gotowość Panu, ale wcale gotów nie jesteś. Cały czas masz nadzieję, że plan na Twoje życie jest taki, że wszystko będzie się układało, że będzie wszystko w porządku i będziesz żyć w pokoju, zdrowiu oraz dostatku. A tu przychodzi, w najmniej spodziewanym momencie.

Odejście kogoś bliskiego, czy to śmierć, czy ktoś Cię opuszcza, odchodzi od Ciebie i kończy się ważna dla Ciebie relacja.

Zaczynasz chorować lub zachorował ktoś bliski.

Wydarzył się wypadek.

Zdarzyła się jakaś poważna kłótnia, jakiś konflikt.

Coś Ci totalnie nie poszło w ważnej dla Ciebie sprawie.

Postąpiono z Tobą nie w porządku, oszukano, może skrzywdzono.

Wszystko zawaliło się.

I co? Krzyczysz wtedy: TAK, Panie? Przyjmuję. Więcej, więcej tego mi daj? Czy może ratuj, zabierz, nie dam rady, już więcej nie udźwignę?

No właśnie…

Nie wątpię, że jest wielu pośród nas, którzy na drodze duchowego wzrostu i oczyszczenia, są bardzo daleko i właśnie tak by postąpili. Przyjęliby to wszystko z pokorą i ufnością.

Lecz czy w większości z nas, nie objawi się jednak, nasz deficyt zaufania i wiary? Nasza pycha, może nawet nasz bunt i grzech. Może bardziej lub mniej trwałe odejście od Boga. Czy nie zachwieje to naszą pewnością, że jest On dobry, że chce dla nas jak najlepiej, że wie co robi? Przynajmniej do momentu, kiedy to wszystko sobie ułożymy lub raczej Pan ułoży. Zanim zdamy sobie sprawę, że może był w tym Jego plan i coś zmarnowaliśmy, zmarnowaliśmy szansę na oczyszczenie nas z czegoś, może na pokutę. Zanim zrozumiemy sens i potrzebę tych wydarzeń.

Prośmy Pana o łaskę wiary i zaufania Mu. O stałość w naszych postanowieniach i obietnicach. Prośmy także, o wytrwanie oraz odwagę i siłę. O to, abyśmy potrafili przyjmować wszystko z pokorą, nie tylko wtedy, kiedy warunki są sprzyjające. Abyśmy byli gotowi na czas próby, na czas, kiedy Pan postanowi wprowadzić w życie, swój plan dla nas. Kiedy zacznie się nasze Oczyszczenie.